![]() Utwórz swoją wizytówkę
Visit international version of my blog (in English) elvispua.blogspot.com Podoba się Tobie mój blog? Daj Twojego plusa (albo minusa ;-)), zagłosuj w rankingach najlepszych blogow: -Betonblog: kliknij tutaj
|
Blog > Komentarze do wpisu
NTN: Wyższa szkoła uwodzenia, czyli podnosimy poprzeczkę ;-)
(jeden, trochę nietypowy FR na zachętę- chociaż miały byc tylko w sekcji VIP, pamiętam ;-)) Uwielbiam podryw. Często zdarza mi się uwodzić dla samej przyjemności uwodzenia, bez jakiś 'planów' na dalszą znajomość. Lubię bawić się konwencją uwodzenia i przełamywać stereotypy związane z podrywem. Lubię nieszablonowe myślenie i nowe wyzwania. Ostatnio wymyśliłem sobie coś, co roboczo nazwałem "Neutral The Natural". Czym jest NTN? NTN to podryw dla zaawansowanych. To gra w uwodzenie w trójkącie: PUA i jego target plus dodatkowa przeszkoda w postaci naturala. Inaczej mówiąc- nie podrywasz sam dziewczyny, tylko "rywalizujesz" o nią z naturalem. Jest to swietnie cwiczenie, ktore poniesie Wasze umiejętności wypasu na zupelnie nowy, nieznany dotąd poziom, odkryjecie nowe horyzonty sztuki uwodzenia :-) (OK, może trochę przesadziłem z tymi horyzontami, ale z pewnością jest to ciekawe doświadczenie). Wazne jest, zeby "tym trzecim" byl natural- wyluzowany, niezakompleksiony facet, ktory nie ma klopotow z kobietami. Wowczas masz pewnosc, ze jesli zNTNujesz go, to przejmie on to lekko i poszuka sobie kolejnej laski. Absolutnie nie polecam "rywalizacji" z AFC'em (bo co to by byla za rywalizacja?) ani tez z mocnymi na zewnatrz i pustymi w srodku alfasamcami (bo po co ryzykowac zębami?). Dziewczynę do NTN też należy wybrać taką, która lubi tą "grę w uwodzenie"- wiecie, takie spotkanie trzech zaawansowanych graczy :-) Zamiast pisać więcej "suchej teorii", lepiej zilustruję to field raportem- podam przykład jednego NTN, a dokladniej sytuacji, kiedy wymyslilem gre w NTN: Spotkalem sie ze znajomymi w klubie, wsrod nich byl m.in. kolega mojego znajomego, ktorego wczesniej nie znalem- wyluzowany, wygadany, niedawno wrocil z USA, z zachowania i jego rozmow z dziewczynami wywnioskowalem, ze to natural. Przy stoliku obok zauwazylem siedzacy na kanapie 4-set: cztery HB, zadne tam SHB, ale calkiem niezle klubowe panny. Cztery ladne dziewczyny same? Elvis takich okazji nie marnuje, więc niewiele myśląc, opuściłem stolik ze znajomymi i przysiadłem się do 4-setu. Okazalo sie, ze dwie z tych dziewczyn znam (a wlasciwie- to one mnie znaly, ja jedną tak trochę kojrzylem (brawo, przypomniałem sobie imię ;-) -ale oczywiście publicznie go nie będę podawał), ale drugiej nie pamiętałem nawet imiona). Jako target na ten podryw wybrałem sobie jednak trzecią z nich- wysoką, zgrabną brunetkę. Powiedzialem HB nr 1 (tej, ktora mnie znala), zeby mnie przedstawila swojej kolezance. Zaczalem od odpowiedniej MC- najpierw wymowne uwodzicielskie spojrzenie przy powitaniu, a pozniej rozsiadlem sie na kanapie obok, w pewnej odleglosci od niej, zaczalem z nią rozmawiac, jakies typowe attraction stories i troche waty cukrowej. Kiedy szly juz IOIe (coraz bardziej nachylala sie w moja strone, smiala sie coraz glosniej z moich tekstow, dluzsze spojrzenia, kino itp.), cos tak mi przeszło przez glowe, ze podryw idzie zbyt gladko[tez ma facet problemy, nie? ;-)]. Że znow idzie zbyt gladko- bo tego wieczora mialem naprawde niezla gadke i kilka wyplazowanych dziewczyn "za sobą" ;-). W zwiazku z tym postanowilem utrudnic sobie trochę zadanie. Wyszlo to troche przez przypadek- mowila mi, z jakiego jest miasta, okazalo sie, ze z tego samego, co moj nowy znajomy-natural. Powiedzialem jej, ze w takim razie musi kogos poznac i zawolalem naturala, zeby do nas przyszedl. Przedstawilem jej go, dowiedziala sie, ze sa z tej samej miejscowosci, natural zaczal szybko (i naturalnie ;-)) dzialac i blyskawicznie okazalo sie, ze mają wspolne tematy- wspolni znajomi z ich miasta, itp. Lekko sie wycofalem i obserwowalem jej reakcje, byla wyraznie zainteresowana naturalem, choc czulem, ze byla tez troche zdezorientowana- nie wiedziala, czy ma rozmawiac ze mna czy z nim. Rozmawialismy o czyms (nieistotne o czym), ja rzucilem w miedzyczasie nega- znow przerzucila zainteresowanie na mnie, po chwili znow sie wycofalem z rozmowy, ustepujac pola naturalsowi (a nawet- sam narzucilem temat rozmowy, w ktorym mogl sie wykazac), ale nie moglem sie powstrzymac i znow rzucilem jakas riposte, po ktorej znow nasz target zaczal szukac kontaktu ze mna. W rozmowie powstała roznica pogladow (to takze nieistotne, na jaki temat), natural poparł dziewczyne, a ja mialem przeciwne zdanie (nie dla "zrobienia wrazenia"- po prostu mowilem, co mysle), mieli temat do connection, a ja bylem w opozycji. Oczywiscie trzymalem sie swojego zdania (gdybym je zmienil, byloby to oznaka slabosci i to natural mailby punkt przewagi). Zamiast tego, po prostu przekierowalem rozmowe na inny temat- wiedzialem, ze mamy juz obaj attraction, ale teraz on zyskal connection, ktorego mi jeszcze w tym momencie brakowalo. Pojechałem wiec moim tekstem do budowania connection- Secret Club (nie pamiętam, czy juz go opisywalesm, jesli nie, to moze to niebawem zrobię). Genialnie zadzialal (nawet nie spodziewalem sie, ze tak dobrze), ona "kupiła" ten tekst w całości, a natural tylko obserwowal z niedowierzaniem, jak ja to robię. Przewaga byla wiec po mojej stronie- doprawilem Secret Club jakimis dodatkowymi historyjkami i - jeszcze kilka tekstow i zneutralizowalbym juz calkiem naturala i zdobyl target. I to wlasciwie bez stosowania zadnych AMOG-destroyerow, caly czas gralem fair wobec niego. Ale pomyslalem, ze skoro tak dobrze idzie mi kontrola nad grą, to pogramy jeszcze. Tym bardziej, ze wszyscy (dziewczyna, ja i natural) dobrze sie bawilismy. Znow wiec troche sie wycofalem i odstapilem pola naturalowi- chyba i on i dziewczyna byli tym mocno zdziwieni... Znow go troche wspomoglem, dalem sie wykazac, troche siebie celowo DLV'alem, tak zeby skierowac jak najwiecej jej uwagi na niego. I nieco przesadzilem: albo przecenilem swoje umiejetnosci, albo niedocenilem naturala- chlopak normalnie "blyszczał", "zapodawał" teksty, ktorymi uwiodl z pewnoscia wiele lasek, widac bylo, ze choc sie mocno stara, to jednak robi to podswiadomie (tak wlasnie jak to robia naturale)- warto obserwowac dobrego naturala w akcji, mozna sie sporo nauczyc, nawet jesli jest sie wytrawnym PUA. Kiedy okazalo sie jeszcze, ze kochają to samo miasto (spedzili sporo czasu we Wiedniu), to dziewczyna byla juz prawie, prawie jego... Ja we Wiedniu bylem tylko raz czy dwa, wiec w tym temacie nie moglem sie wykazac: jesli ktos jest w czyms lepszy od Ciebie, nie probuj na sile probowac go pokonac, wiec rozmowy czy anegedoty "wiedenskie" odpadaly, nie chcialem tez zmieniac tematu, bo to juz robilem wczesniej. Postanowilem wiec zagrac najmocniejsza kartą- moim asem w rękawie :-). Wiecie, co zrobilem? Zostawilem ich na kanapie i poszedlem na parkiet po jedną z wyplazowanych wczesniej dziewczyn. Po kilku minutach wrocilem na kanape z dziewczyna przytuloną do mojego boku- przedstawiłem ją moim znajomym i zajęliśmy się sobą: miła rozmowa, dużo kino- nie musiałem nawet specjalnie się starać, bo duże attraction miałem z nią już wcześniej zbudowane, teraz wystarczyło to jedynie podtrzymywać. Oczywiście sprawiałem wrażenie niezainteresowanego moim targetem "wkręcanym" caly czas przez naturala, dyskretnie jednak zaobserowałem, że ona przestaje interesować się naturalem i coraz częściej zerka w moją stronę. Tak, zadrość to naprawdę świetny pomocnik uwodziciela ;-). Po niedługim czasie odprowadziłem moj social proof i po czułym pożegnaniu wróciłem na kanapę, gdzie już czekał na mnie mój target. Natural przestał się liczyć. Teraz myślała już tylko o mnie, szukała kontaktu, możliwości rozmowy, kino. Kiedy koleżanki chciały ją wyciągnąc na parkiet, wyraźnie dała im do zrozumienia, że chce zostać na kanapie, wskazując przy tym dyskretnie jaki jest tego powód (takie niuanse, WNT: women-nonverbal-talk, naprawdę warto wychwytywać) Chciałem jednak jakoś podziękować naturalowi za miłą grę i w ramach podziękowań umożliwić mi n-close. Przypuszczam, że w normalnej sytuacji wzialby od niej numer tel. bez problemu, a teraz nie wiedział, jak się za to zabrać- pewnie rzado bywal w takiej sytuacji, że uwodzona przez niego dziewczyna z jakiś powodów zainteresowała się kimś bardziej. Zastosowałem więc pewien specyficzny n-close: TimeFriend (by Elvis ;-)) -Swoją drogą, to calkiem fajny patent: Twój znajomy dostaje n-close, a Ty masz dodatkowe punkty attraction od całego setu. Opis TimeFrienda też pewnie kiedyś umieszczę :-)). To byl podryw dla samej przyjemności podrywu- więc nie kontynuowałem już z kiss-close czy f-close. Zrobiłem tylko meet-close, pożegnaliśmy się z naszym targetem i ruszyliśmy na dalsze plażowanie. Taka refleksja: to jest swietne, niesamowite uczucie, kiedy wiesz, ze masz "wladze nad ukladami miedzyludzkimi"- moglem kierowac tym podrywem, jak chcialem- moglem tego wieczoru sam zrobic dowolny close, moglem wspomoc naturala, zeby on zrobil close. Ktoś spyta, po co utrudniam sobie zadanie skoro podryw może być łatwy? A czy myślicie, że gdyby Malysz skakał cały czas ze skoczni K-50 (z której skacze się łatwiej niż z K-90) albo gdyby Kubica cały czas jeździł na gokartach (niewątliwie latwiejsze do prowadzenia niż bolidy F1), to czy osiągnęliby tak wiele? Nie chodzi o utrudnianie dla samego utrudniania. To coś jakby (wracając do terminologii sportowej) stawianie sobie wyższej poprzeczki- jesli umiesz skakac wysoko, to nizsze przeszkody tym bardziej beda dla Ciebie o wiele mniejszym problemem. Pozdrawiam i życzę samych wysokich, eksytujących i jednocześnie bezpiecznych lotów! wtorek, 24 października 2006, uwodzenie
TrackBack
|